Im lepiej zna się świat, tym bardziej rośnie w nas poczucie jego nieznajomości i przekonanie o jego ogromie - Kapuściński
Napisz do mnie: dominik.sipinski(at)gmail.com



Więcej szczegółów o autorze w języku angielskim: www.sipinski.co.uk. Tam również lista publikacji i kontakt.

Felieton

niedziela, 24 sierpnia 2014
- Będzie potrzebna zgoda księdza proboszcza na zdjęcia - uprzejmie wyjaśniła strażniczka pilnująca kaplicy akustycznej w archikatedrze w Lublinie. Wycieczka dziennikarzy popatrzyła na siebie w mieszance zdziwienia i rozbawienia. Jak się okazuje, w lubelskich muzeach barejowsko-PRL-owska mentalność wciąż ma się dobrze.
sobota, 28 czerwca 2014
Algeria ma powierzchnię taką jak pół Unii Europejskiej, rządzi nią prezydent, który w zasadzie może już być martwy, a poza fanami futbolu, nikt niczego o niej nie wie. To największy i najbardziej zamknięty kraj śródziemnomorski, w którym pod butem zdziadziałych nacjonalistów nic nigdy nie zmienia się na lepsze.
niedziela, 18 maja 2014
- Miasto, trzeba przyznać, jest brzydkie - pisał o Oranie w latach 40. Albert Camus. Wtedy wciąż miało być "drugim Paryżem". Dziś, po latach zaniedbań, jeśli przypomina cokolwiek ze stolicy Francji, to tylko 18. dzielnicę. Jest niebezpieczne, rozpadające się i, w przeciwieństwie do Paryża, nudne.
poniedziałek, 12 maja 2014
- To zupełnie jak miasto w Europie, prawda? - zapytał mnie z dumą w głosie taksówkarz w Algierze. Kiedyś faktycznie takie było. Ale dwie krwawe wojny, ryzyko zamachów oraz przede wszystkim nieudolny, autorytarny rząd zniszczyły świetność z czasów kolonii francuskiej.
piątek, 11 kwietnia 2014
Za nieco ponad pół roku w końcu będzie. Kolejowy dreamliner, czyli Pendolino, czyli szybkie pociągi w Polsce. Często krytykowane, czasem słusznie, zmienią jednak jakość podróży kolejowych w Polsce. Choć i w Portugalii Pendolino są dalekie od doskonałości, tam też zdecydowanie poprawiły transport.
czwartek, 27 marca 2014
Przepaść z jednej strony, serpentyna na wprost. Prawa noga na pedale gazu chodzi w górę i w dół, ręka skacze między kierownicą a dźwignią skrzyni biegów. W drugiej dłoni - aparat. To nie opis rajdu samochodowego, tylko tych niewielu dróg napotkanych w trakcie podróży, które zapadają w pamięć bardziej niż niejeden zabytek. Będzie o owcach, kanionach i rzygających Marokańczykach.
piątek, 10 stycznia 2014
Zaczęło się od tego, że chciałem policzyć liczbę odwiedzonych przeze mnie krajów. Doszedłem do wyspy Jersey. I całe liczenie szlag trafił. Czy Jersey to już kraj czy tylko część Wielkiej Brytanii? Ani jedno, ani drugie. W statusie podległych Londynowi terytoriów doskonale widać jego kolonialną przeszłość.
sobota, 04 maja 2013
Czy można dostać coś za darmo i obiektywnie to zrecenzować? Tym bardziej, gdy chodzi o kwestie o sporej wartości? To stary problem dziennikarzy. Szczególnie dotyczy on dziennikarstwa podróżniczego. W którym miejscu kończy się obiektywizm, a zaczyna medialne kurewstwo?
środa, 01 maja 2013
Poza tysiącami zabitych w wojnach religijnych, zamieszaniem politycznym i konfuzją rzędu naiwnych dusz, reformacja chrześcijaństwa miała też nieco bardziej prozaiczne skutki. W takiej Danii na przykład nagle okazało się, że katolicy oraz kilka odłamów protestantów łącznie obchodzą kilkanaście różnych świąt religijnych w ciągu roku. A że pragmatyzm w tym kraju zawsze był wartością nadrzędna, postanowiono je połączyć.
czwartek, 14 marca 2013
Zasady są po to, by ich przestrzegać. Brzmi to trochę nie na miejscu w tekście pisanym przeze mnie, ale generalnie przyznaję się, że lubię, jak przynajmniej większość przepisów jest przestrzegana. Konkretnie te, które w moim subiektywnym, zdroworozsądkowym spojrzeniu mają sens. Dlatego nie mógłbym na stałe mieszkać w Danii, bo tu jeśli tylko jakaś zasada istnieje, choćby była najbardziej nielogiczna, na pewno nie zostanie złamana.
środa, 06 marca 2013
Jeśli to jest perfekcyjna demokracja, a wiele rankingów tak mówi, to ja wysiadam. Od pół godziny siedzę na "kitchen meeting" - plemiennej naradzie wszystkich mieszkańców mojego piętra w duńskim akademiku. Szczypta totalitaryzmu by nie zaszkodziła, bo takie deliberacje to koszmarna strata czasu.
poniedziałek, 18 lutego 2013
Duńczycy dość specyficznie podchodzą do konceptu "zabawy". W zasadzie niezbyt go rozumieją, bo ich tolerancja na spontaniczność lub - zgroza! - nocne szaleństwo w ciągu tygodnia (czyli w każdy dzień z wyjątkiem piątku i soboty) jest zerowa. Nic więc dziwnego, że imprezy karnawałowe w Danii balansują na granicy absurdu, groteski, nudy i eksperymentu antropologicznego. A symbolem jedynej(!) takiej zabawy pozostanie dla mnie samotny, smutny i nierozumiany przez nikogo Niemiec w przebraniu kowboja.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
W Czechach trwa kampania wyborcza przed drugą turą wyborów prezydenckich. W rozpoczynającym się w piątek o 14 głosowaniu zmierzy się lewicowy były premier Miloš Zeman z ministrem spraw zagranicznych, konserwatywnym hrabią ze szwajcarskim paszportem, Karlem Schwarzenbergiem. Ten drugi w sobotę zrobił coś, co w każdym innym kraju poza Czechami znacznie pogorszyłoby jego pozycję.
wtorek, 15 stycznia 2013
"Dobry wybór" - grzmi wielki nagłówek wczorajszego wydania "Mladej Fronty DNES", drugiego największego dziennika w Czechach. Chodzi o pierwsze w historii tego kraju bezpośrednie wybory prezydenckie, a centroprawicowa gazeta się cieszy, bo rzutem na taśmę do drugiej rundy wszedł popierany przez nią "Pan Książę", jak o Karelu Schwarzenbergu mówią Czesi.
wtorek, 16 października 2012
Nie czytałem niczego, co napisał Mo Yan. Przyznam się, że do momentu, kiedy otrzymał w ubiegłym tygodniu literacką Nagrodę Nobla, nie miałem w ogóle pojęcia o istnieniu takiego pisarza. Podobnie uważa w dzisiejszym "The Wall Street Journal" amerykański eseista Joseph Epstein. Choć jego argument o "politycznym Noblu literackim" jest trafny, to w swoim felietonie Epstein plecie kompletne farmazony.
 
1 , 2 , 3