Im lepiej zna się świat, tym bardziej rośnie w nas poczucie jego nieznajomości i przekonanie o jego ogromie - Kapuściński
Napisz do mnie: dominik.sipinski(at)gmail.com



Więcej szczegółów o autorze w języku angielskim: www.sipinski.co.uk. Tam również lista publikacji i kontakt.

sobota, 18 października 2014
Rozkład samolotów to jedynie wskazówka, bagaż zanosi się samemu, a kontrola bezpieczeństwa przeprowadzana jest na schodach samolotu. Chcąc podróżować po Algierii, trzeba wybrać narodową linię Air Algerie, choć trudno nazwać ją pięciogwiazdkową.
poniedziałek, 15 września 2014
O Pradze napisano już wszystko. Ale nie o prawdziwej, tylko tej turystycznej, ładnej, czystej i drogiej. A prawdziwa Praga to niedorzeczność w oparach piwa, taniocha i trochę bajzel, ale taki ładny. Choć spotkać można ją wszędzie, to nigdzie tak bardzo, jak na planecie Żiżkow.
niedziela, 07 września 2014

Llanelli, Llangadog, Llanwrtyd - na liczącej 30 przystanków linii kolejowej przez środkową Walię aż 12 miejscowości ma nazwy rozpoczynające się od podwójnego "L". Są przez to niewymawialne dla kogokolwiek, kto nie urodził się w Walii. Mimo to przecinająca jakieś 200 kilometrów czystego, nieskalanego krajobrazu Walii linia nazwana odpowiednio Heart of Wales Line to świetna okazja, by napawać się przyrodą i dziwić temu językowi.

niedziela, 24 sierpnia 2014
- Będzie potrzebna zgoda księdza proboszcza na zdjęcia - uprzejmie wyjaśniła strażniczka pilnująca kaplicy akustycznej w archikatedrze w Lublinie. Wycieczka dziennikarzy popatrzyła na siebie w mieszance zdziwienia i rozbawienia. Jak się okazuje, w lubelskich muzeach barejowsko-PRL-owska mentalność wciąż ma się dobrze.
poniedziałek, 28 lipca 2014
Icchak Horowic był wyjątkowym rabinem. Miał też wyjątkową śmierć - pijany, rzekomo lewitujący w rozmowie z Jahwe, wypadł z okna. Choć jego domu już dawno nie ma, w Lublinie żydowska tradycja cadyków odżywa, a w samym mieście dzieje się coraz więcej, by wydobyć tę piękną, wielokulturową historię.
niedziela, 20 lipca 2014
- Muszę wyjechać, ale moja mama cię ugości - napisał mój gospodarz z couchsurfingu w Algierze krótko dni przed moim planowanym przyjazdem. Zapachniało przygodą. I słusznie, bo mama Yassine, nie mówiąc ani słowa po angielsku, pokazała mi miasto i prawdziwą berberyjską gościnność. A ja, nie umiejąc ni w ząb francuskiego, jak tępa owca kiwałem głową i mówiłem "bien, bien".
sobota, 28 czerwca 2014
Algeria ma powierzchnię taką jak pół Unii Europejskiej, rządzi nią prezydent, który w zasadzie może już być martwy, a poza fanami futbolu, nikt niczego o niej nie wie. To największy i najbardziej zamknięty kraj śródziemnomorski, w którym pod butem zdziadziałych nacjonalistów nic nigdy nie zmienia się na lepsze.
niedziela, 18 maja 2014
- Miasto, trzeba przyznać, jest brzydkie - pisał o Oranie w latach 40. Albert Camus. Wtedy wciąż miało być "drugim Paryżem". Dziś, po latach zaniedbań, jeśli przypomina cokolwiek ze stolicy Francji, to tylko 18. dzielnicę. Jest niebezpieczne, rozpadające się i, w przeciwieństwie do Paryża, nudne.
poniedziałek, 12 maja 2014
- To zupełnie jak miasto w Europie, prawda? - zapytał mnie z dumą w głosie taksówkarz w Algierze. Kiedyś faktycznie takie było. Ale dwie krwawe wojny, ryzyko zamachów oraz przede wszystkim nieudolny, autorytarny rząd zniszczyły świetność z czasów kolonii francuskiej.
wtorek, 06 maja 2014
Wąskie uliczki starego miasta w marokańskiej As-Sawirze przecina dudnienie bębna. Uderzenia odbijają się echem od glinianych, wysokich budynków. Źródło to sklep Aziza. W jednej z uliczek nieopodal portu, tuż koło domu, w którym się urodził.
sobota, 19 kwietnia 2014
Pierwszy autokar był turystyczny - z klimatyzacją i odchylanymi siedzeniami. Drugi - lokalny, z rzygającymi pasażerami i sprzedawcami ziół. Trzeci się po prostu nie zjawił, ale to nic. Podróżowanie autokarami w Maroku jest łatwe i tym przyjemniejsze, im tańszy i bardziej obskurny autobus. A podejścia do klientów od Marokańczyków mógłby się uczyć niejeden europejski przewoźnik.
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
W pewien kwietniowy piątek mieszkańcy Leuven, jak co tydzień, usłyszeli w południe dzwony. Gdy umilkły te kościelne, grać zaczął karylionista Phillippe. Tym razem jednak koncert na 49 żelaznych dzwonach był nietypowy, bo nad belgijskim miastem rozbrzmiały "Hej, sokoły".
piątek, 11 kwietnia 2014
Za nieco ponad pół roku w końcu będzie. Kolejowy dreamliner, czyli Pendolino, czyli szybkie pociągi w Polsce. Często krytykowane, czasem słusznie, zmienią jednak jakość podróży kolejowych w Polsce. Choć i w Portugalii Pendolino są dalekie od doskonałości, tam też zdecydowanie poprawiły transport.
czwartek, 27 marca 2014
Przepaść z jednej strony, serpentyna na wprost. Prawa noga na pedale gazu chodzi w górę i w dół, ręka skacze między kierownicą a dźwignią skrzyni biegów. W drugiej dłoni - aparat. To nie opis rajdu samochodowego, tylko tych niewielu dróg napotkanych w trakcie podróży, które zapadają w pamięć bardziej niż niejeden zabytek. Będzie o owcach, kanionach i rzygających Marokańczykach.
poniedziałek, 17 marca 2014
Najpierw były plantacje jabłek. Sady rozciągają się na zboczach Alp wokół miasta Meran przez całą długą i krętą drogę przez dolinę Schnalstal. Ale wkrótce jabłka zastąpił najpierw prószący śnieg, a potem istna zamieć. Idealne warunki, by na wysokości niemal 3,000 metrów pojeździć na nartach przy najwyższym stopniu zagrożenia lawinowego.
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11