Im lepiej zna się świat, tym bardziej rośnie w nas poczucie jego nieznajomości i przekonanie o jego ogromie - Kapuściński
Napisz do mnie: dominik.sipinski(at)gmail.com



Więcej szczegółów o autorze w języku angielskim: www.sipinski.co.uk. Tam również lista publikacji i kontakt.

Blog > Komentarze do wpisu

Wiedeń: Miasto poza czasem

Wiedeń to miasto zawieszone między czasami. Habsburskie fundamenty są w czasie przeszły, hipsterskie kawiarnie i sklepy w teraźniejszym, a atmosfera - w przyszłym. Ten perfekcyjny miks czyni stolicę Austrii jednym z najprzyjemniejszych miast na świecie.

Dla wielu starych miast historia jest ciężarem. Stare budynki są niepraktyczne, nieprzyjazne i podobają się jedynie turystom. Ale w Wiedniu jest zupełnie inaczej. 

Miasto, choć pełne staroci, cały czas na nowo się tworzy. Od 150 lat, bazując niezmiennie na tradycji i starych budynkach, dostosowuje się do nowego. Powstaje unikalna mieszanka czasów, która poza milionami gości, doceniają także mieszkający w Wiedniu.

Doskonale widać to w wiedeńskich kawiarniach. Zwyczaj przesiadywania z gazetą i pyszną kawą jest, zaskakująco jak na stereotyp, popularny. Można to robić w 150-letnich kawiarniach, takich jak słynna "Cafe Sperl". Ale obok nich jak grzyby po deszczu wyrastają nowe przybytki, gdzie zamiast krzeseł są palety. Stare i nowe - do wyboru, jak w całym Wiedniu.

To daleko posunięty wniosek, ale nie byłoby tej świetnej mieszanki, gdyby nie decyzje pewnego pana z imponującym wąsem z połowy XIX wieku. Cesarz Franciszek Józef I, z różnych zresztą powodów, całkowicie przemeblował miasto, co do dziś wpływa na jego życie. 

Kajzer w połowie XIX wieku postanowił zburzyć stare i niepotrzebne już mury miejskie oraz otaczające je fortyfikacje. Zastąpił je Ringstrasse, szeroką arterią otaczającą centrum Wiednia. Nowy bulwar, który w tym roku obchodzi 150. urodziny, miał pełnić funkcję reprezentatywną i transportową. Miał też nieco mniej nagłośniony wymiar praktyczny - szerokie, zadrzewione ulice dużo trudniej byłoby zablokować w przypadku rewolucji przeciwko monarchii.

Przy nowej Ringstrasse powstały najważniejsze budynki cesarskiego Wiednia: m.in. opera narodowa, parlament i ratusz. Przebudowa rozsławiła Wiedeń, przyciągnęła do niego turystów.

Zbudowany przez Franciszka Józefa I szkielet miasta do dziś się nie zmienił. Ringstrasse to nadal główna arteria w centrum Wiednia dla aut, tramwajów i pieszych.

Jednak poza praktycznymi zmianami, przebudowa Wiednia miała też dużo większe znaczenie symboliczne. Otwarcie miasta spowodowane przez tę inwestycję do dziś wpływa na atmosferę stolicy.

Przed budową Ringstrasse, stare mury dzieliły miasto na dwie części. W cesarskim centrum poza rezydencjami Habsburgów znajdowały się domy bogatej burżuazji, parki i sklepy dla klasy nierobów. Tam mieściły się też wszystkie najważniejsze obiekty kulturalne. 

Na zewnątrz fortyfikacji mieszkali normalni ludzie. Tam toczyło się życie, produkcja i handel - prawdziwy Wiedeń był poza centrum.

Po zrównaniu z ziemią murów te dwie części nagle stały się jednym. Do tej pory podzielone dzielnice ni stąd, ni zowąd zlały się w całość. Wiele z przedmieść wcielono do Wiednia. Miasto rozrosło się, ale i zmieniło. Arystokracja zmieszała się z mieszczanami. I wyszło to Wiedniowi jedynie na dobre. 

Prawdopodobnie niechcący Franciszek Józef I pokazał wiedeńczykom, że cesarskie centrum nie musi być oddzielone od reszty miasta. I już od 150 lat nie jest.

Wiedeń nadal pełen jest imponujących pałaców, takich jak Hofburg, i ulic obrośniętych wielkimi kamienicami dawnych bogaczy. Przypominają one o artystokratycznej przeszłości tej części miasta: nieziemsko drogie butiki sąsiadują tam z kawiarniami z artystycznymi ciastami i sklepami z akcesoriami do baletu. 

Ale mimo to centrum Wiednia nie da się nazwać hermetycznym i to nie tylko dlatego, że codziennie tłoczą się tam tysiące turystów. 

Najlepszym przykładem jest Museumsquartier. To kompleks budynków z XVIII i XIX wieku, który razem z dziedzińcem został zamieniony w jedno z największych w Europie centrów kultury i sztuki. Obok starych pałaców powstały tam nowe przybytki, jak choćby muzeum sztuki nowoczesnej Mumak czy muzeum secesji w pałacu Leopolda. 

Odwrotnie niż centrum zmieniły się sąsiednie dzielnice. Wciąż zachowują swój mieszczański charakter, ale są otwarte na to, co wychodzi z cesarskiej przeszłości. 

Z tej mieszanki powstał m.in. Naschmarkt, jeden z największych w Europie targów staroci (i nie tylko). A tuż obok Museumsquartier znajduje się jedna z najbardziej hipsterskich ulic - Burggasse. 

Pomimo wszechobecnego splendoru i przytłaczających pałaców z epoki Habsburgów, Wiedeń nie alienuje gości. Nie onieśmiela, a wręcz przeciwnie - zachęcą, by na bazie starej architektury budować naprawdę przyjazne i na wskroś współczesne miasto. W Wiedniu starocie i nowości nie przeszkadzają sobie wzajemnie, lecz przyjemnie współgrają. Dzięki, Franciszku Józefie I.

niedziela, 17 maja 2015, dominik.sipinski

Polecane wpisy