Im lepiej zna się świat, tym bardziej rośnie w nas poczucie jego nieznajomości i przekonanie o jego ogromie - Kapuściński
Napisz do mnie: dominik.sipinski(at)gmail.com



Więcej szczegółów o autorze w języku angielskim: www.sipinski.co.uk. Tam również lista publikacji i kontakt.

Blog > Komentarze do wpisu

Raj dla smaku, piekło dla wątroby

Holenderskie frytki, tajski wok, japońskie sushi i niemiecki wurst - Gruene Woche to przede wszystkim jedzenie. Ale jest też czym je popić - niemieckie wina, czeskie piwa i bułgarskie nalewki. 10-dniowa fiesta kubków smakowych i tortura dla wątroby zakończyła się w dwa tygodnie temu w Berlinie.

W tym roku największe targi żywności, napojów i rolnictwa na świecie odwiedziło 415 tys. widzów. Swoje produkty prezentowało 1658 wystawców. 

Ja odwiedziłem Gruene Woche jedynie na pół dnia, ale to wystarczyło. Spróbowałem słodyczy z niemieckiej wyspy Sylt, tajskiej potrawy rybnej, która była tak obrzydliwa, że niemal ją zwróciłem, portugalskich pasteis, holenderskich frytek, włoskich serów i pewnie jeszcze paru rzeczy, o których już nie pamiętam.

Posunąłem się nawet do tego, by odwiedzić stoisko jedynego kraju, którego na targach dobrej żywności nie warto się spodziewać - Wielkiej Brytanii. Jednak warto było - spróbowałem tam (a nawet kupiłem) fenomenalnego cheddara z chili i jalapeno. Tak, wypala dziurę w języku. 

Moje kubki smakowe furkotały jak wentylator, a i tak zobaczyłem jedynie ułamek tego, co Gruene Woche ma do zaoferowania. 

Moja wątroba też się nie opierdzielała. Musiała sobie radzić z kilkoma rodzajami piwa (niemieckiego i czeskiego), wybornymi winami, a nawet absyntem (choć nie jestem pewien, co mnie do tego skłoniło). 

Choć przez tych kilka godzin szalałem, i tak daleko mi było do przeciętnego odwiedzającego Gruene Woche. Średnio każdy gość wydał w tym roku 117 euro, w tym 29 euro na miejscu oraz 88 euro na towary na wynos. Łączna sprzedaż sięgnęła 48 milionów euro - o milion więcej niż w 2014 r. 

Pewnie da się spędzić na Gruene Woche całe 10 dni. Pewnie to nawet przyjemne, choć gwarantuje kilka dodatkowych kilogramów i krok w stronę marskości wątroby. Ale nawet na jednodniowy pobyt w Berlinie to świetna rozrywka. Tanie, doskonałe jedzenie i przyjemna atmosfera czynią te targi godnymi polecenia.

Następna okazja za rok. Warto zaplanować pobyt w Berlinie na styczeń 2016 r.

niedziela, 08 lutego 2015, dominik.sipinski
Tagi: grune woche

Polecane wpisy

  • Wiedeń: Miasto poza czasem

    Wiedeń to miasto zawieszone między czasami. Habsburskie fundamenty są w czasie przeszły, hipsterskie kawiarnie i sklepy w teraźniejszym, a atmosfera - w przyszł

  • Faro: Lenistwo napędzane bica i winem

    Za kilka tygodni portugalskie Faro zacznie pękać w szwach pod naporem turystów z całego kontynentu. Ale zimą okoliczne hotele są puste, a Faro ma znacznie mniej

  • Okładka bez treści. Biblioteka w Rydze

    Otwarta niecały rok temu biblioteka narodowa w Rydze zdominowała centrum stolicy Łotwa. Budynek jest piękny i świetnie położony. Ale choć Łotysze są z bibliotek

  • wojaże, wojaże

    No i ostatnio ganiam ja z Moim Szczęściem po świecie. Dzięki mojemu Marszałkowi wojewódzkiemu, pojechaliśmy do Berlina na Grune Woche. Ludzie, czegoś takiego ni