Im lepiej zna się świat, tym bardziej rośnie w nas poczucie jego nieznajomości i przekonanie o jego ogromie - Kapuściński
Napisz do mnie: dominik.sipinski(at)gmail.com



Więcej szczegółów o autorze w języku angielskim: www.sipinski.co.uk. Tam również lista publikacji i kontakt.

Blog > Komentarze do wpisu

Andora. Ukryty zimowy raj

Jest fantastycznie słonecznie, na horyzoncie nie widzę ani jednego narciarza poza mną, a w ramach apres-ski czeka na mnie pyszne i śmiesznie tanie wino. Zimowy raj faktycznie istnieje i znajduje się na maciupkim skrawku ziemi pomiędzy Francją a Hiszpanią - w Andorze.

Ukryta głęboko w pirenejskich dolinach, Andora wciąż jest mało znaną perłą. Docenią ją z pewnością wszyscy miłośnicy sportów zimowych (i taniego alkoholu).

READ HERE IN ENGLISH

Ten skrawek ziemi jest rządzony na spółkę przez prezydenta Francji i biskupa z pobliskiego La Seu d'Urgell w Katalonii. Andora ostała się do dziś jako przeżytek z czasów lenn Karola Wielkiego, a teoretycznie jest w równym stopniu związana z Francją i z Katalonią.

W praktyce związki z buntowniczym regionem Hiszpanii są znacznie silniejsze. Każdy Andorczyk kibicuje FC Barcelonie, a język kataloński jest zdecydowanie najpopularniejszy.

Francuzów się tu zbytnio nie lubi m.in. dlatego, że ich prezydenci zwykle zapominają o Andorze i mało który decyduje się na odwiedziny.

Pomimo swoich francusko-katalońskich koneksji, Andora nie jest - i to ważne - członkiem UE. Dzięki temu kraj stał się podatkowo-celnym rajem. Choć by wjechać do Andory wystarczy unijny dowód, a kontroli granicznych nie ma, to zarówno francuscy, jak i hiszpańscy celnicy skrupulatnie kontrolują bagażniki wyjeżdżających z tego księstwa turystów.

Powód tych kontroli jest bardzo prosty. W Andorze alkohole, wyroby tytoniowe i kosmetyki kosztują nawet jedną czwartą tego, co gdzie indziej. W praktyce oznacza to, że za dobrą szkocką płaci się mniej niż 10 euro, a świetne hiszpańskie wino można dostać już za 1-2 euro.

O ile w Andorze brakuje podatków, to pod dostatkiem jest czego innego – słońca.

Dzięki nawet 300 słonecznym dniom w roku to górskie państewko musi w końcu zacząć przyciągać narciarzy i górskich wędrowców.

W lecie szczyty gór w siedmiu andorskich parafiach, wznoszące się na niemal 3 tys. metrów, są rajem dla wspinaczy i wędrowców, którzy mogą korzystać z darmowych szałasów. Kolarze często przyjeżdżają tu, by sprawdzić się na długich i krętych podjazdach, które pokonują zawodowcy w trakcie Tour de France i Vuelty.

Gdy spada pierwszy śnieg (a to w Andorze zwykle ma miejsce wcześnie) na czoło wysuwają się narciarze. Sezon dla nich trwa od października do kwietnia lub nawet maja. Temperatury potrafią być zdradziecko niskie, biorąc pod uwagę piękne słońce, ale dzięki niezliczonym zupełnie pustym stokom entuzjazm (i tania sangria) rozgrzewają narciarzy. 

Dwa główne ośrodki w Andorze to Grandvalira i Vallnord. Ten pierwszy jest większy i bardziej zróżnicowany. Zapewnia atrakcje każdemu - od początkujących narciarzy i rodzin z dziećmi po wyczynowców. 

Vallnord jest mniejszym, ale nawet bardziej pustym ośrodkiem. Przyciąga przede wszystkim miłośników freestyle'u - mogą tu spróbować wszystkiego od skoków z nartami ze śmigłowca oraz jazdy z żaglem (paraglide skiing) po nurkowanie pod lodem w oczkach na 2 tys. metrów. 

Pomiędzy ośrodkami leży maleńka stolica, Andorra la Vella. Miasteczko wciśnięte w dolinę zapewnia wszystko, czego zapragną narciarze wycieńczeni całym dniem szusowania. Są tu spore spa i centrum wód termalnych, są sklepy wolnocłowe, są restauracje z kuchnią francuską i katalońską. No i są niskie ceny niezbędnego do regeneracji alkoholu.

Największy problem Andory to wciąż transport - zwłaszcza dojazd. Drogi na terenie księstwa są coraz lepsze, ale podróż z najbliższego lotniska jest uciążliwa.

Samoloty z turystami do Andory lądują zwykle w Barcelonie, skąd do księstwa regularnie kursują autokary. Podróż krętymi drogami trwa ok. 3 godzin. Dostęp może się poprawić, gdy wreszcie rozpocznie loty linia Air Andorra z bazą w La Seu d'Urgell.

Nawet tanimi liniami, choćby na pokładzie oferującego dobre pakiety do Andory Wizz Aira, można zabrać z sobą narty. Jednak wynajem w Andorze jest niedrogi, a sprzęt bardzo wysokiej jakości. 

Może to właśnie przez ten kiepski dojazd Andora jest wciąż tak mało znana. Ale to raczej nie powód do narzekania - liczba turystów jest wciąż niska, choć szybko rośnie (zapewniają oni już 80 proc. PKB), więc nadal łatwo można cieszyć się pustymi, słonecznymi, pięknymi stokami tego zimowego raju.

piątek, 19 grudnia 2014, dominik.sipinski
Tagi: Andora

Polecane wpisy