Im lepiej zna się świat, tym bardziej rośnie w nas poczucie jego nieznajomości i przekonanie o jego ogromie - Kapuściński
Napisz do mnie: dominik.sipinski(at)gmail.com



Więcej szczegółów o autorze w języku angielskim: www.sipinski.co.uk. Tam również lista publikacji i kontakt.

Blog > Komentarze do wpisu

Gower, Walia: Plaże nie na miejscu.

Słońce, ciepłe morze i uśmiechnięci ludzie – tego zwykle wymaga się od najlepszych miejsc na nadmorski wypoczynek. Walia nie obfituje w żaden z tych elementów. A mimo to plaże na półwyspie Gower należą do najpiękniejszych na świecie. Choć czasem całkiem znikają.

Walia to zresztą region (kraj), gdzie takich absurdalnych zaprzeczeń jest więcej.

Krajobrazy z jednej strony są fantastycznie piękne, ale z drugiej strony miasta są brzydkie i smutne jak zgwałcony pingwin.

Kiedyś Walia była bogata i przemysłowa, a dziś jest tak biedna, że jej regiony otrzymują z Unii pomoc na takim samym poziomie jak biedniejsze części Rumunii. 

Walijska kultura dawniej inspirowała Tolkiena, a dziś pozostał po niej już tylko dziwaczny język – nic więcej, jak tylko obiekt żartów dla Anglików. 

Nic więc dziwnego, że mało kto oczekuje czegoś ładnego od walijskiego wybrzeża. Wydaje się, jakby natura umieściła półwysep Gower w złym miejscu. Powinien się znaleźć gdzieś, gdzie ciepło, słonecznie i ładnie. Wtedy szybko zalałyby go tłumy niemieckich emerytów i innych plażowiczów. Ale jest w Walii, gdzie łatwo o nim zapomnieć. 

Pomimo tego, że Walia to najbardziej deszczowa część Wielkiej Brytanii, takich plaż nie ma nigdzie indziej. Plaż znikających, bo z uwagi na gigantyczne, dochodzące do 30 metrów pływy szeroka podczas odpływu na paręset metrów plaża całkiem znika pod wodą w trakcie przypływu. A potem woda znów się cofa, pozostawiając w miękkim piasku kratery jak na Marsie.

Na półwyspie Gower, który żadnym gigantem nie jest, jest łącznie 30 plaż. Na szczycie listy położona na zachodnim skraju Rhossili – plaża, która użytkownicy TripAdvisora regularnie uznają za jedną z 10 najlepszych na świecie

Tak, to prawda – plaża w najbardziej deszczowym miejscu świata jest jedną z najpiękniejszych. 

Mimo to, podczas gdy położona po drugiej stronie ujścia Severn Kornwalia latem jest tak oblężona, że łatwiej tam nadepnąć na Anglika niż na chodnik, Gower jest puste. No, pustawe. Trudno to wytłumaczyć, bo na walijski półwysep łatwiej dojechać (z Londynem i Bristolem łączy go najbardziej zakorkowana autostrada świata, M4). Być może częściowo to wina pogody, bo w Kornwalii słońce świeci najczęściej, w Walii – najrzadziej. 

Jednak Gower oferuje taką kumulacje plaż i klifów, że o pogodzie można zapomnieć. 

Już od samego Swansea – najbrzydszego miasta świata, będącego bramą do Gower – zaczynają się fantastyczne wybrzeża. W Swansea nie warto zostawać ani na minutę. Lepiej plażą nad Swansea Bay przejść do Mumbles, kurortu znanego z tego, że urodziła się i mieszka tam Catherina Zeta-Jones. 

Dalej w kolejności są Langland, Caswell, Three Cliffs Bay i Oxwich. Każda z tych plaż jest niewielka, ale bajkowo ukryta pomiędzy klifami. 

No i na zachodnim koniuszku półwyspu – Rhossili. 8-kilometrowa połać piasku, zamknięta postrzępiona skałami z obydwu stron. Raj dla surferów, ale nie tylko. Dla tych, którzy wolą piesze wędrówki, jest Worm’s Head.

Niewielki skalny cypel w pobliżu wioski Rhossili na południowym skraju plaży jest dostępny suchą stopą w trakcie odpływu. W trakcie przypływu drogi powrotnej jednak nie ma, dlatego nadejście wysokiej wody zwiastują głośne syreny. 

Strażnicy wybrzeża przyznają, że największy problem ze zrozumieniem tego sygnału mają chińscy turyści. Robienie zdjęć iPadami tak ich pochłania, że dość często uwięzionych na wietrznym i śliskim cyplu gości muszą ściągać helikoptery. 

Na północ od Rhossili są jeszcze Whiteford Sands i Llanrhidian Sands – nic spektakularnego, ale ciekawe dopełnienie wycieczki po Gower. 

Do wszystkich plaż łatwo dojechać autobusem, a bilet całodniowy kosztuje tylko 4,70 funta.

Naprawdę warto spędzić parę wietrznych i pewnie deszczowych godzin na Rhossili i mniejszych plażach. A jeśli traficie na dzień słoneczny i wybierzecie się na surfing, będą to naprawdę niezapomniane chwile. To jedna z niewielu przyjemności dostępnych w Walii, za to naprawdę dużego kalibru.

wtorek, 18 listopada 2014, dominik.sipinski
Tagi: Walia

Polecane wpisy