Im lepiej zna się świat, tym bardziej rośnie w nas poczucie jego nieznajomości i przekonanie o jego ogromie - Kapuściński
Napisz do mnie: dominik.sipinski(at)gmail.com



Więcej szczegółów o autorze w języku angielskim: www.sipinski.co.uk. Tam również lista publikacji i kontakt.

Blog > Komentarze do wpisu

Galileusze XXI wieku

Grupa włoskich naukowców została skazana na sześć lat więzienia za błędne przewidywania co do trzęsienia ziemi w L'Aquili w 2009 r. Na Ukrainie liderka populistycznej partii "Naprzód, Ukraino" pozywa socjologów z Fundacji Inicjatyw Demokratycznych za to, że opublikowali sondaż dający jej zaledwie 2,1% poparcia. Wracają czasy galilejskich procesów naukowców?

Sześciu włoskich naukowców oraz jeden urzędnik publiczny usłyszeli wyrok w sądzie w L'Aquili we wtorek (23.10). Sejsmologowie spędzą sześć lat w więzieniu za to, że kilka godzin przed tragicznym w skutkach trzęsieniem ziemi w 2009 r. zapewnili lokalne władze, że nie mają się czego obawiać. W wyniku wstrząsów zginęło ponad 300 osób, a L'Aquila do dziś pozostaje w znacznym stopniu w ruinach. 

Współpracujący z państwową agencją sejsmologii i wulkanologii naukowcy zostali uznani za winnych, bo rzekomo dysponowali danymi, pozwalającymi przewidzieć silne trzęsienie ziemi. Wyrok nie jest prawomocny, ale już odbił się szerokich echem nie tylko we włoskich kręgach naukowych.

Zaledwie dzień później informacje o procesie przeciwko naukowcom dobiegła z kraju, w którym takie ataki na niezależność ośrodków badawczych nieco mniej dziwią. Liderka populistycznego ugrupowania "Naprzód, Ukraino" ("Vpered, Ukraina") z marginalnym poparciem w skali kraju złożyła pozew przeciwko Fundacji Inicjatyw Demokratycznych, jednemu z wiodących niezależnych think-tanków na Ukrainie. Według Natalii Korolewskiej socjologowie z FID podali fałszywe dane o poparciu jej partii (2,1%) i w związku z tym powinien na nich zostać nałożony zakaz publikacji. Wyrok jeszcze nie zapadł. 

Warto dodać, że sondaże FID są jednymi z niewielu wiarygodnych badań na Ukrainie, a żadne ośrodki badawcze nie dają "Naprzód, Ukrainie" realnych szans na przekrocznie 5-procentowego progu wyborczego. 

Obydwa pozwy, choć z dwóch przeciwnych krańców Europy, mają wiele wspólnego. 

Pozywani naukowcy to Galileusze XXI wieku. Nauka rzadko kiedy daje stuprocentowe odpowiedzi, tym bardziej, gdy mamy do czynienia z prognozami sejsmologicznymi ub badaniami opinii publicznej. Pozywanie za rzekome błędy (choć nie da się w ogóle stwierdzić, czy którzykolwiek z pozwanych naukowców faktycznie popełnili jakiś błąd) niewiele różni się od karania za wyznawanie określonej religii czy światopogląd.

Claudio Eva, jeden ze skazanych włoskich socjologów, słusznie nazwał wyrok sądu w L'Aquili "średniowiecznym". 

Zarówno we Włoszech jak i na Ukrainie procesy przebiegają z jawnym naruszeniem bezstronności i rzetelności sądu. W L'Aquili sejsmolodzy byli oskarżani i sądzeni przez lokalnych prokuratorów i sędziów - co jest oczywistym naruszeniem prawa do sprawiedliwego i obiektywnego procesu. W Kijowie z kolei cały proces potrwał ledwo dwa tygodnie, co w porównaniu z tradycyjną opieszałością ukraińskiego wymiaru sprawiedliwości jest tempem iście błyskawicznym. Nie trzeba zresztą dodawać, że niezależność tegoż wymiaru jest co najmniej wątpliwa, a "Naprzód, Ukraino" jest powszechnie uważana za partię po cichu wspierającą obóz prezydenta Janukowycza.

Konsekwencje obydwu spraw wykraczają poza skazanych lub sądzonych naukowców.

We Włoszech naukowcy alarmują, że trudno im znaleźć zastępców za skazanych kolegów. Nowi kandydaci nie chcą przyjmować stanowisk w państwowych agencjach, obawiając się konsekwencji ewentualnych pomyłek. Panika nasili się, jeśli wyrok zostanie utrzymany w mocy.

Na Ukrainie prorządowe siły już apelują o ustanowienie prawa, które znacznie ograniczyłoby możliwości publikowania badań opinii społecznej. "To atak na instytucje, które pozwalają społeczeństwu widzieć" - uważa Jewgień Hołowacha, znana ukraińska socjolożka, cytowana przez kijowski "Den". 

Ataki na media i na naukowców, dwie grupy, których zadaniem jest informowanie społeczeństwa, to jedno z najgorszych wypaczeń systemów, które uważają się za demokrację. To bodaj najbardziej dotkliwa dla społeczeństwa jako całości forma represji wolności słowa i przekonań. Naukowcy, tak jak i dziennikarze, popełniają błędy. Żaden błąd jednak (a w przypadkach sejsmologów z L'Aquili i socjologów z Kijowa o błędach per se mowy chyba być nie może) nie uprawnia polityków do pociągania naukowców do odpowiedzialności. Ta populistyczna broń bardzo szybko odwróci się przeciwko społeczeństwu. 

Choć nie są nieomylni, doskonali sejsmologowie są Włochom niezbędni. "Naprzód, Ukraina" bez mediów i opinii publicznej zniknie ze sceny politycznej pomimo milionów hrywien otrzymywanych pod stołem od Janukowycza i jego Partii Regionów. Może lepiej byłoby, by populiści w obydwu krajach nieco więcej myśleli przed wysłaniem pisma do sądu.

czwartek, 25 października 2012, dominik.sipinski

Polecane wpisy