Im lepiej zna się świat, tym bardziej rośnie w nas poczucie jego nieznajomości i przekonanie o jego ogromie - Kapuściński
Napisz do mnie: dominik.sipinski(at)gmail.com



Więcej szczegółów o autorze w języku angielskim: www.sipinski.co.uk. Tam również lista publikacji i kontakt.

Blog > Komentarze do wpisu

Generał

I oto siedzę na wprost człowieka oskarżonego o zbrodnie wojenne i przeciw ludzkości. Dzielą mnie od niego dwa metry; mógłbym go może dotknąć, gdyby nie pancerna szyba pomiędzy nami. Jest wysoki, barczysty, wygląda na wpływowego generała. Jest sądzony w Hadze przez Międzynarodowy Trybunał Karny ds. Byłej Jugosławii, a od procesu i wyroku zależy między innymi członkostwo Chorwacji w Unii Europejskiej. Nazywa się Ante Gotovina. Za godzinę Trybunał skaże go na 24 lata więzienia. To jeden z najwyższych wyroków w historii tego sądu.

Obok generała siedzi Iwan Czermak. Dowódca wojskowego garnizonu, jako jedyny wyjdzie dziś z sądu uniewinniony. Tego samego wieczora opuści ośrodek zatrzymania w Scheveningen, nadmorskiej dzielnicy Hagi, i rządowym samolotem wróci do Chorwacji. Po wylądowaniu w Zagrzebiu powie, że choć sam cieszy się z werdyktu (po jego ogłoszeniu skinął głową, jakby dziękując sędziemu Orie za oczywistą i spodziewaną decyzję), to nie może uznać za sprawiedliwe kary dla Gotoviny i trzeciego oskarżonego, Mladena Markacza.

Markacz, jak dobrze się przyjrzeć, ma rysy twarzy trochę podobne do Gotoviny, w końcu są rówieśnikami. Ale o ile generał wygląda na całkowicie niezainteresowanego, to Markacz nie przestaje się ironicznie uśmiechać. Kąciki ust unoszą mu się za każdym razem, gdy sąd wylicza kolejne zarzuty i uznaje Gotovinę i jego winnymi. Jakby chciał powiedzieć sędziemu Orie, że wyrok 18 lat w więzieniu jest dla niego tak absurdalnie niesłuszny, że nawet go nie przeraża.

Gotovina opuści więzienie mając 79 lat, Markacz – 72 lata. O ile dożyją.

Generał Gotovina w trakcie ogłaszania wyroku. Do Trybunału nie wolno wnosić aparatów fotograficznych ani innego sprzętu elektroniczne - fot. Youtube ICTYtv.

Gotovina, Czermak i Markacz znaleźli się w haskim Trybunale po wielu latach politycznych nacisków na Chorwację. Ich połączone sprawy dotyczą w zasadzie jednego incydentu. Gdy w 1995 wojna bośniacko-chorwacko-serbska dobiegała końca, Chorwaci nie byli zadowoleni. Stworzyli własne państwo, ale region Krajina, wokół miasta Knin, pozostawał w rękach wroga - Serbów. Nacjonalistyczny prezydent, Franjo Tudjman, jego najbardziej zaufany generał, Ante Gotovina, i inni wojskowi dowódcy wiedzieli, że jeśli chcą odbić Krajinę, muszą to zrobić przed zawarciem pokoju.

„Burza”

Akcja „Burza" zaczęła się w sierpniu. Z punktu widzenia militarnego była gigantycznym sukcesem. W ciągu kilku tygodni chorwackie wojsko zajęło cały sporny teren. Jak na akcję o takim rozmachu, nie było wielu ofiar śmiertelnych. Zginęło około 150 serbskich cywilów, ale niemal 200 tysięcy uciekło z Krajiny na terytorium serbskie. Cztery miesiące później porozumienie Dayton zakończyło wojnę.

Według haskiego Trybunału, Serbowie zostali przymusowo przesiedleni przez wojska pod dowództwem Gotoviny i Markacza. Czermak, choć został oskarżony o współudział jako dowódca lokalnego garnizonu, został uniewinniony. Sędzia Orie uzasadnił, że Czermak nie przyczyniał się do zbrodni wojennych, a nawet w wąskim zakresie starał się im przeciwdziałać. Trybunał uznał także, że Gotovina, Markacz i Tudjman współtworzyli przestępczą organizację, której celem było zbrodnicze oczyszczenie Krajiny z Serbów.

Chorwaci twierdzą z kolei, że Serbowie nie zostali wygnani, lecz dobrowolnie opuścili Krajinę, a przypadki morderstw, gwałtów i grabieży były sporadyczne i są nieuniknione w trakcie wojny. Niemal wszyscy Chorwaci (97%) uważają dziś Gotovinę i Markacza za niewinnych. Podczas procesu w ich obronie występowali politycy i rząd.

Majtek, który został generałem

Ante Gotovina ma wojsko we krwi. Mając 16 lat zaciągnął się na statek handlowy, a w 1974 roku (miał wtedy 19 lat) wstąpił do francuskiej Legii Cudzoziemskiej. Walczył w niej pięć lat, dosłużył się kaprala i francuskiego obywatelstwa. Potem była Ameryka Łacińska – głównie Kolumbia i Argentyna, gdzie Gotovina tworzył paramilitarne bojówki.

Gdy na początku lat 90. tworzyło się państwo chorwackie, Gotovina poczuł patriotyczny obowiązek pomocy. Jego olbrzymie doświadczenie i niemałe umiejętności już w 1994 roku dały mu tytuł generała i stanowisko dowódcy armii. Wielu ekspertów uważa, że gdyby nie on, Chorwacja zostałaby zmieciona z mapy przez dużo liczniejszą armię serbską. „Burza” była dla Gotoviny wspaniałym zwieńczeniem militarnej kariery.

Śmierć prezydenta Tudjmana w 1999 roku oznaczała zmierzch kariery Gotoviny. Popadł w niełaskę, emigrował, aż w końcu w 2005 aresztowano go na Wyspach Kanaryjskich. Oficjalnie Chorwacja również próbowała go znaleźć. W rzeczywistości ojczyzna pomagała Gotovinie ukrywać się i podróżować po świecie – był w Czechach, Chile, Chinach…

fot. Michael Daines (flickr.com)

Do dziś na chorwackich ulicach wiszą plakaty ze zdjęciem generała i podpisem „Heroj” – „Bohater”.

Wojna

W 1989 roku rozpadał się cały totalitarny blok wschodni. Rodziła się demokracja. Jedną z pierwszych chorwackich partii była Chorwacka Unia Demokratyczna (HDZ). Jej szefem został Franjo Tudjman, dawny partyzant i nacjonalista. Polityka narodowa była zresztą jedyną możliwością wybicia się z post-komunistycznego tłumu, co doskonale opisuje Michael Ignatieff w swoim eseju "Narcissism of minor differences". Nacjonaliści triumfowali - w Serbii władzę przejął Slobodan Milosevic, w Chorwacji Tudjman. Obydwaj prezydenci budowali kapitał na wrogości wobec drugiego, a trzecią republikę, Bośnie i Hercegowinę, każdy z nich uważał za swoje własne terytorium.

Jugosławia zaczęła rozpadać się w czerwcu 1991 roku. W Chorwacji ścierali się nacjonaliści z HDZ i 600 tysięcy mieszkających w tym kraju Serbów, wspieranych przez Jugosłowianską Armię Narodową. Serbom udało się zająć Krajinę, ale stracili rejon wokół miasta Vukovar. Trwały walki o szachownicę - symbol faszystowskiego, ale niepodległego państwa chorwackiego z czasów drugiej wojny światowej. Dla Serbów biało-czerwony znak to symbol okrutnych Ustaszów - chorwackich oprawców, którzy stworzyli między innymi największy w historii obóz koncentracyjny w Jasenovacu. Ofiar było więcej niż w Oświęcimu, a większość z nich była Serbami.

W 1991 roku Tudjman i Milosevic otwarcie mówili o możliwości wojny między byłymi republikami jugosłowiańskimi. Masowe starcia w sierpniu przeistoczyły się w otwarty konflikt zbrojny pomiędzy Serbią i Chorwacją. Po półrocznym rozejmie wybuchła wojna w Bośni. Walczyli bośniaccy muzułmanie, Chorwaci i Serbowie.

Po czterech latach, gdy dzięki międzynarodowym wysiłkom wojna miała się już ku końcowi, Krajina nadal pozostała w rękach Serbów. I wtedy Gotovina obmyślił i wykonał akcję „Burza”.

Budynek Międzynarodowego Trybunału Karnego ds. Byłej Jugosławii w Hadze - fot. Dominik Sipinski.

Proces

Gotovina trafił do Hagi w 2005 roku. Proces Czermaka i Markacza był już wtedy w toku, ale sprawy rok później połączono. Nowy proces zaczął się w 2008 roku. W ciągu trzech lat wezwano niemal 140 świadków i przedstawiono prawie 5000 tysięcy dowodów.

15 kwietnia zapada wyrok. Na trybunie prasowej niemal wyłącznie przedstawiciele chorwackich mediów, otwarcie sympatyzujący z oskarżonymi. Członkowie rodzin i inni goście mają na sobie szaliki piłkarskie z chorwacką szachownicą.

Sędzia Orie mówi, że na niektóre pytanie nigdy nie odpowiedziano, a wiele dokumentów nigdy nie trafiło do Trybunału. Chorwacja, która miała obowiązek współpracować, unikała przedstawienia jakichkolwiek dokumentów lub dowodów, które mogłyby obciążyć generałów.

Gdy sędzia orzeka winę, generałowie nie reagują. Ale gości są poruszeni. Okrzyk niedowierzania i oburzenia, zwłaszcza po wyroku dla Gotoviny, wstrząsa ścianami. Uzasadnienie wyroku ma 1400 stron, ale wszystkich interesuje tylko ostatnich kilka: Gotovina – 24 lata (3 mniej niż chciała prokuratura), Markacz – 18 lat, Czermak – uniewinniony.

- To dużo za dużo. Gotovina jest niewinny, to wina całego narodu chorwackiego! Jednego człowieka nie powinno się wsadzać do więzienia na 24 lata za winy całego narodu. To dla niego kara śmierci – mówi o wyroku roztrzęsiony przyjaciel generała po opuszczeniu sali sądowej. W łamanej angielszczyźnie, przez łzy z trudem wyraża swoje rozgoryczenie.

Pod Trybunałem zbiera się grupka młodych Chorwatów z flagą. Nie podają imion – proszą, by napisać o nich jako o „dumnych Chorwatach”.

- Jest niewinny, ale wyrok mówi inaczej i nic z tym nie możemy zrobić. Nie wierzymy, że w Krajinie zostały popełnione jakiekolwiek zbrodnie – mówią.

fot. Dominik Sipinski

Zniewaga

W trakcie wojny Chorwacja zyskała najwięcej. Mimo słabej armii zajęła wszystkie tereny, o które walczyła. Architektami zwycięstwa byli Tudjman, Gotovina i Markacz. Gdy pod koniec lat 90. Chorwaci coraz bardziej odwracali się od wojującego nacjonalizmu, generałowie nigdy nie przestali być dla nich bohaterami. Dlatego Chorwacja nigdy nie zaakceptuje haskiego wyroku.

Na forum największej chorwackiej gazety można przeczytać:

  • Teraz wreszcie poznaliśmy grę, którą prowadzą hipokryci i manipulatorzy z zachodu. Nie dla Unii! (Gorghar)
  • Moja rodzina jest dumna z tego, że byliśmy częścią kryminalnego przedsięwzięcia! (am a mom)
  • Jeśli się nie mylę, to Chorwacja właśnie znika... Jesteśmy na drodze do zostania kolonią. (kamocemo7)
  • UE odpowie za ich przestępstwa, gdy na srebrnym talerzu otrzyma wyniki chorwackiego referendum akcesyjnego. (presidenthr)
  • Unia Europejska to faszystowskie państwo! (maasarakar)

Mieszkający w Niemczech członkowie Prawdziwej Chorwackiej Partii Prawa (HCSP) protestują przeciwko współpracy z Trybunałem. Ich skarga konstytucyjna w tej sprawie nie została rozpatrzona przez chorwacki sąd konstytucyjny od 15 lat. HCSP uważa, że Chorwacja w związku z tym przestała być państwem konstytucjonalnym - fot. Dominik Sipinski.

- Ante Gotovina to zawodowy żołnierz. Jego proces to polityczna gra, on płaci za grzechy innych ludzi. Wyrok jest zły dla Chorwacji, bo kwestionuje legalność i legitymację operacji militarnej, która została zaaprobowana przez społeczność międzynarodową, w której odzyskaliśmy chorwackie terytorium okupowane przez Serbów. Nazywanie go "przedsięwzięciem kryminalnym", a naszego rządu "organizacją przestępczą", jest zniewagą! Sama przyznaję, że w czasie wojny wiele osób popełniło straszne czyny. Ale Trybunał sądzi Gotovinę, bo Tudjman nie żyje, a to nie jest sprawiedliwe! Wyrok wygląda, jakby sędzia nigdy nie usłyszał świadków mówiących o niewinności Gotoviny i Markacza - a było ich wielu! To rzuca cień na naszą wojnę o niepodległość. Społeczność międzynarodowa jest hipokrytyczna, wyśmiewając wszystkich tych ludzi, którzy wtedy stracili życie - tłumaczy Andrea Klaric, Chorwatka studiująca nauki polityczne na renomowanej francuskiej uczelni.

„Nie” dla Unii

Dla Unii Europejskich wydanie Gotoviny było jednym z warunków rozmów o przyjęciu Chorwacji. Teraz Unia jest zadowolona, ale proeuropejscy politycy w Zagrzebiu powstrzymują się od komentarzy. Dla większości Chorwatów to Europa jest odpowiedzialna za skazanie generałów. Wielu z nich oglądało ogłoszenie wyroku na telebimach w centrach miast, a na plakatach mieli nie tylko portrety Gotoviny, ale i przekreślone flagi europejskie. Sondaże po ogłoszeniu wyroku pokazują, że w referendum akcesyjnym Chorwaci odrzucą unijną przyszłość.

- Ludzie będą bardzo rozczarowani. Gotovina to bohater, a rząd bardzo się boi. Chcą wejść do Unii, ale muszą bronić generała. Boją się, że ludzie wyjdą na ulice, choć Gotovina prosił, aby tego nie robili. Wierzę, że będą rozsądni, a wyrok na pewno przybliży nas do członkostwa w Unii – tłumaczył mi jeden z chorwackich dziennikarzy z Dalmacji, rodzinnego regionu Gotoviny. Po wyroku na ulicach Zagrzebia i innych miast zgromadziło się kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

Przyszłość Chorwacji jest w Hadze

Generał Gotovina jest Chorwacją. To on określa nastroje tłumów, on może stanąć na drodze do Unii, on może wstrząsnąć polityką. Dla społeczności międzynarodowej pozostaje słusznie skazanym zbrodniarzem.

Prawda nie jest tak jednoznaczna. W trakcie akcji „Burza” ludzie zginęli i zostali wypędzeni, to nie ulega wątpliwości. Ale tak samo nie można podważyć prawa do walki o niepodległość Chorwatów. Gdzie przebiega granica pomiędzy tym, co dopuszczalne w trakcie wojny, a tym, co nie? Haski Trybunał pod przewodnictwem sędziego Orie uznał, że generał ją przekroczył, Chorwaci - że nie.

Gregory Kehoe w trakcie udzielania wywiadów prasie - fot. Dominik Sipinski

Obrońca Gotoviny, Amerykanin Gregory Kehoe, który brał udział w procesie Saddama Hussajna, zapowiada apelację.

- Nie przesłuchano ekspertów wojskowych. Jedyny „ekspert” oskarżenia nie znał podstaw prawa wojennego. Serbowie dobrowolnie opuścili Krajinę, nawet świadkowie oskarżenia to potwierdzali. Obserwatorzy ONZ potwierdzili, że „Burza” dotyczyła celów wojskowych. Ta decyzja jest zła, nie oparta na faktach. Przygotowanie apelacji trochę potrwa, ale na pewno nie zrezygnujemy – powiedział mi Kehoe.

Od decyzji sądu apelacyjnego zależy przyszłość Chorwacji. Przyszłość generała – w mniejszym stopniu. On bohaterem w ojczyźnie pozostanie już na zawsze. Gdy wraca z sądu do komfortowego ośrodka w Scheveningen, gdzie pozostanie do czasu apelacji, jego mina wyraża jedno: pewność, że będąc w więzieniu, stanie się dla rodaków umęczonym świętym.

czwartek, 12 maja 2011, dominik.sipinski

Polecane wpisy